kwiecień 11, 2009

WIELKANOC W SALCIE

Podczas gdy polskie rodziny szykowały się z wielkanocnymi święconkami do kościoła, my wyjątkowo odczuwaliśmy samotność i tęsknotę za naszymi bliskimi. Ten rodzinny czas przyszło nam spędzić w Salcie, na wyjątkowo ciepłej o tej porze roku północy Argentyny.

Czy Buenos w ogóle śpi? To pytanie zadawałam sobie każdego dnia spędzonego w gorącej stolicy Argentyny. Wydawało się, że tu może zdarzyć się wszystko. Nie wiedziałeś, co spotka cię dziś, jutro i za dwa dni. Miało się pewność, że za każdym razem miasto na pewno zadziwi i zaskoczy.

Kontynuacji „autobusowych” nieprzyjemności ciąg dalszy. Zimno, głodno i żadnych przystanków po drodze. Dobrze, że chociaż wiedzieliśmy, gdzie zmierzać w poszukiwaniu noclegu w Buenos Aires.

kwiecień 06, 2009

"BURZOWE" PUERTO MADRYN

Wściekła i przemęczona, a do tego bezsilna. Burza emocji nie opuszczała, ale ciężko było je odgarnąć na bok. Linie autobusowe w Argentynie bardzo nas rozczarowały, choć to i tak delikatne słowo dla tego, co przeżywaliśmy. Dwadzieścia godzin w nieustającej klimatyzacji i żadnych dodatkowych ciuchów do nałożenia.

„Australis” delikatnie sunął po spokojnym oceanie. Tylko pejzaże za oknem jakby surowsze, bardziej lodowcowe i… na wodach pojawiła się kra. Popijając rumianek delektowałam się tą ciszą. 

Jak to życie potrafi być przewrotne. Jednego dnia byliśmy bezdomnymi z wyboru, targającymi na plecach dwudziestokilowe bagaże, negocjując w każdej możliwej okazji ceny wszystkiego, rezygnując z atrakcji, które wydawały się cenową przesadą, by innego dnia, jak prawdziwi bogacze wkraczać na pokład luksusowego „Australis” opływającego Przylądek Horn.