“Ksamil, Ksamil, Ksamil..” - obijało mi się o uszy  niejednokrotnie, gdy tylko w  gronie znajomych wspominaliśmy o odwiedzinach w Albanii, prosząc o rekomendacje od  tych, którzy ten kraj zwiedzili choć raz.

Do  samego  końca nie mieliśmy  planu na podróż po Albanii. Kusiły rejony Gór Przeklętych, lecz z młodym Julkiem uznaliśmy, że tym razem sobie darujemy.

Przyjemnie nasyceni kolacją w Wadi Musa wsiedliśmy w wesołego busa - kierunek Wadi Rum. Ponownie  przemierzaliśmy jordańskie kilometry nocą, niewiele widząc poza oświetloną drogą.