Wakacje w Polsce nie muszą być nudne ani monotonne. A nawet na Podlasiu można je urozmaicić i na chwilę zapomnieć o eksplorowaniu terenów Biebrzańskiego Parku Narodowego. Alternatywa wyprawy na Suwalszczyznę w zapowiadającym się ciut gorzej pogodowo dniu, wydawała się być strzałem w dziesiątkę.
Drewniane domki sunęły w ciszy poprzez niewzruszone, ciemne wody Biebrzy. Jedynie podnoszący się z wiatrem, od czasu do czasu szum wysokich przybrzeżnych trzcin zaburzał spokój chwili. Po drewnianej kładce przechadzał się duży konik polny. Czasami dotknięcie szuwar porywało do lotu setki niebieskich ważek śpiących w promieniach słońca, bądź odpoczywających przed dalszym lotem. Mały okruszek chleba, który wylądował w rzece szybko znalazł swoich zaciekle walczących fanów - drobne rybki połyskujące w blasku dnia. Było przyjemnie upalnie, błogo, relaksacyjnie.
Planowanie letniego urlopu w naszym przypadku odbywało się niemalże w ostatniej chwili. Nowe wyzwania zawodowe oraz pierwsze lato, kiedy Julek przestawał być traktowany na zasadach szkolnych zyskując prawo do 2-miesięcznych wakacji nie szły ze sobą w parze. Najzwyklej w świecie, nam jako rodzicom, brakowało babci na wsi, która przyjęłaby wnuka z otwartymi ramionami i w sielskich warunkach zaoferowała zorganizowany wolny czas.
Zapach słodkiej, mętnej wody, mniejsze czy większe akweny wodne otoczone pięknymi lasami, drewniane pomosty zarzucone przy piaskowych plażyczkach, szum szuwarów, wędkarze ukryci w wysokich trawach, pojedyncze łódki na środku srebrzystej wody a w letnim okresie kolorowe kajaki i rowery wodne z roześmianymi twarzami turystów.
Gdy po okresie zimowym nastają cieplejsze dni, z utęsknieniem oczekujemy długich weekendów. Jeśli tylko prognozy pogody wskazują iście wakacyjne temperatury, ruszamy tłumnie wgłąb kraju, by zaznać pierwszych promieni słonecznych, najchętniej w otoczeniu przyrody i w bliskim sąsiedztwie jakiejś wody. W zależności od lokalizacji naszego miejsca zamieszkania wybieramy tereny nadbałtyckie, mazurskie jeziora czy też inne akweny wodne umiejscowione w centrum kraju.
Znikł śnieg i nocne przymrozki a promienie słońca zapukały delikatnie w okno. Już od paru dni wiosna dawała o sobie znać głośniejszym świergotem przeróżnego ptactwa, wykwitem barw oczekiwanych z utęsknieniem kwiatów na jaskrawo-zielonej, młodej trawie, odgłosami radości dzieci na pobliskich placach zabaw, zwiększoną liczbą rowerzystów na ścieżkach rowerowych i pozamiejskich zakamarkach.
Gdy okazało się, że będziemy towarzyszyć Lisowi w służbowej podróży do Katowic, pierwsze o czym usłyszałam i szybko próbowałam zorganizować tam wyprawę, to Kopalnia Guido pod Zabrzem.
Lisu wyjeżdżał na Śląsk służbowo. Dawno nie mieliśmy szansy odpocząć razem nawet weekendowo poza rogatkami Warszawy. Zima nie cieszyła oczu puchowymi, śnieżnymi dekoracjami, Julek zapomniał już, że kiedykolwiek jeździł na sankach a narciarza chyba nigdy na żywo nie widział.
…czyli ciąg dalszy poszukiwania oryginalnych, nietypowych, popularnych a może zupełnie nieznanych miejsc, zdarzeń czy atrakcji mających miejsce w stolicy.
Niejeden stwierdzi, że Warszawa to po prostu nudna stolica, gdzie czas biegnie nieubłaganie, szybko, na biznesie i ludzie nie mają dla siebie czasu, nie uśmiechają się, że liczy się tu tylko pieniądz. Pewnie w każdym stwierdzeniu jest jakieś ziarenko prawdy, ale gdy przyjdzie poszukiwać plusów, okazuje się, że jest ich zaskakująco dużo.