Niejeden stwierdzi, że Warszawa to po prostu nudna stolica, gdzie czas biegnie nieubłaganie, szybko, na biznesie i ludzie nie mają dla siebie czasu, nie uśmiechają się, że liczy się tu tylko pieniądz. Pewnie w każdym stwierdzeniu jest jakieś ziarenko prawdy, ale gdy przyjdzie poszukiwać plusów, okazuje się, że jest ich zaskakująco dużo.
- Jak nazywa się indiański wódz? – Zapytał któregoś dnia Krzysiek.
- Nie wiem. – Odparłam od niechcenia.
- Kacyk:).
Wstaliśmy skoro świt i pustymi, ciemnymi ulicami nieustannie rozglądając się wokół swojej osi, szliśmy z przerażeniem przez Puerto Lopez na autobus do Baños. A właściwie tylko w jego stronę, bo niestety ten nie dojeżdżał do celu, tylko w kierunku Quito. Gdzieś przed samą stolicą trzeba było łapać kolejny transport do Baños.
Mimo późnego popołudnia żar lał się z nieba a okolica wydawała się być wtopiona w rozpaloną piaskowo-ceglastą pustynię.