"Augustowskie noce
Nad brzegami drzemiące,
Noce parne, gorące,
Osłonięte przez mgłę.
Augustowskie noce
Zatopione w jeziorach,
Niepoznane do wczoraj -
Odnalazły dziś mnie."
I o ile polskie lato 2017 może do parnych nie należało, trzeba przyznać, że nasz sierpień był dość upalny, przynajmniej za dnia:). Augustów ma w sobie nieopisaną siłę, moc, która uzależnia, powoduje, iż czujemy się tam dobrze, z sentymentem o nim mówimy a potem z rozrzewnieniem wracamy. Aż dwie niezależnie poznane mieszkanki tego miasta uznały, że nigdy w życiu nie przeprowadziłyby się nigdzie indziej, nawet poza granice kraju. To płuca Suwalszczyzny, może i Polski, przyjemnie się tu wypoczywa, relaksuje, jeździ na rowerze a to wszystko wśród lasów, nad wieloma jeziorami, przy popularnym Kanale Augustowskim. Aktywność sportowa, atrakcje turystyczne, plażowanie, dobra kuchnia i mnóstwo przyjemności dla dzieci.

JEZIORA AUGUSTOWA
W skład Kanału Augustowskiego wchodzi wiele jezior, każde kryje swoje tajemnice, ciekawostki, jedno jest głębsze od drugiego, na innym lepiej zorganizowane są atrakcje sportowe wodne. Zdecydowanie niepowtarzalnym przeżyciem jest przeprawa choć przez jedną śluzę Kanału, tym bardziej gdy poziom wody przez i za śluzą znacznie się różnią. Jako że w Augustowie zostałam sama z Julkiem, samodzielne wypożyczanie łódki czy nawet kajaka nie wchodziło za bardzo w grę. Wiedzieliśmy, że będąc w okolicy musimy odbyć choć jeden rejs po pobliskich jeziorach. Pozostawało wybrać najlepszą opcję dla nas.

OPCJE REJSÓW
Miasto aż kipi od biur podróży, małych punktów turystycznych, gdzie można przejrzeć wszelakie oferty rejsów, od najtańszych do najdroższych, dających zniżki dzieciom lub traktujące je cenowo podobnie do dorosłych. Miejsca oferują również różny standard łódek, stateczków, motorówek. Dla każdego coś miłego. Jako że ja wybredna nie jestem, jedynie co mogłoby nam przeszkadzać to zbytnie tłumy, to zdecydowaliśmy się na najtańszą opcję rejsu dużym statkiem z głównej przystani Portu Żeglugi Augustowskiej (kapitanatu). Wyszło niemalże o połowę taniej, a wybór porannych godzin zaoszczędził nam tłumów. Coś, co na pierwszy rzut mogło wydawać się na kiczowate (muzyka z głośników statku), okazało się dodatkową rozrywką i kopalnią wiedzy o przemierzanych rejonach. Ostatni temat do rozważenia do długość samej wycieczki. Oczywiście im dłuższa trasa (są nawet całodniowe w ofercie), tym droższa. Warto przemyśleć, na czym nam na tej trasie zależy. Nam przede wszystkim zależało na przynajmniej jednej przeprawie przez śluzę, zobaczenie jezior w ogóle i dotrzeć do Jeziora Białego, za którym ciągnęła się sława najbardziej urokliwego. Z Rospudy zrezygnowałam świadomie, gdyż odradzono mi ją ze względu na fakt, iż rejs może być nudnawy. Wzięłam to za wyznacznik każdej na niej aktywności, żałując później gdy widziałam fotorelacje ze spływu kajakowego Rospudą. Tyle, że i jezioro i rzeka mogły się przecież od siebie różnić, jak i forma spędzania na nich aktywnego czasu.

SZLAKIEM PAPIESKIM
to był nasz wybór. Wydawał się najbardziej malowniczy i spełniał wszystkie warunki, które nas interesowały a które wymieniłam wyżej. Po powitaniu przez kapitana statku przez megafon, zasiedliśmy na najwyższym pokładzie smagani wiatrem, spokojnie oglądając deptak po jednej i po drugiej stronie Rzeki Netta. Od niej rozpoczynaliśmy ten rejs. Statek odpowiednią prędkością sunął po wodzie, od czasu do czasu trąbiąc ku uciesze najmłodszych. Pod pokładem można było napić się kawy, zjeść małe co-nie-co albo zakupić zdecydowanie za drogą pamiątkę. Mijaliśmy słynny Pałac na Wodzie, w którym mieściło się sanatorium. W szuwarach przy lewym brzegu rzeki, w małych łódeczkach siedzieli wędkarze a za nimi pięknie prezentowały się małe wille, domki letniskowe i prywatne działki. Za Nettą pojawiło się Jezioro Necko, na którym można było poobserwować plażowiczów na miejskiej plaży w Augustowie, Amfiteatr Radiowej Trójki oraz wyciąg do nart wodnych. Przy większej spostrzegawczości i dobremu wzrokowi można dojrzeć przeszkody Parku Linowego Lemur. Na brzegu kolorowo mieniły się rowery wodne, kajaki oraz niewielki pomost obudowujący plażę. Po chwili wpłynęliśmy na małe Jeziorko Ciche, które faktycznie swoją nazwę zawdzięcza niesamowitemu spokojowi, który je otacza. Bujna zieleń, czysta woda i ta cisza. Wydawało się, że tak duży statek jak nasz mógłby utknąć tu na mieliźnie. Nic takiego oczywiście się nie wydarzyło.

Wpłynęliśmy na Jezioro Białe, którego rozmiary zdecydowanie przekraczały te widziane wcześniej. W oddali majaczyły naturalne, wysokie wydmy. W końcu ku naszym oczom pojawiła się Śluza w Przewięzi, a samo przejście (po parę centymetrów z każdej strony statku) przez wąski przesmyk, otwieranie bram śluzy oraz duże przemieszczenie wód stanowiły przemiłe doświadczenie. Na ulicy, tuż pod mostem i pod nami ustawiło się paru gapiów, by obejrzeć to przejście z innej perspektywy. Jest to kolejna alternatywa podziwiania Kanału Augustowskiego - z lądu, z samochodu lub roweru.
Tuż za Przewięzią pojawiło się ostatnie jezioro na naszej trasie i ostatni przystanek Rejsu Szlaku Papieskiego przed powrotem do Augustowa tą samą trasą. To Studzieniczne. Tutaj w latach 80-tych nasz Jan Paweł II modlił się w Kaplicy Najświętszej Marii Panny i tu też można zatrzymać się na dłuższą chwilę, wyjść na brzeg. W drodze powrotnej towarzyszyły nam rytmy szant i rozmowa z wycieczką 70-latków, którzy w dyskusji wyjątkowo upodobali sobie mojego Julka. Każdy był usatysfakcjonowany:).

KANAŁ AUGUSTOWSKI Z SZOSY
Alternatywą dla rejsu po długim Kanale Augustowskim jest podziwianie go z drogi. To propozycja dla tych, którym bardzo zależy na jego zeksplorowaniu, lecz z jakiegoś powodu nie mogą pozwolić sobie na drogę morską. Z Augustowa obieramy trasę na Sejny [16] w kierunku Studzienicznej. Mijamy Śluzę w Przewięzi i dalej kierujemy się na Mikaszówkę drogą [672]. Mijamy Śluzę w Paniewie.

RELAKS W AUGUSTOWIE
można zaserwować sobie na parę różnych sposobów i podobnie w zależności od tego, co kto lubi. Można spędzić mnóstwo czasu spacerując po brzegu Netty, wzdłuż trasy rowerowej, aż do plaży miejskiej przy Amfiteatrze. W okolicy dość dobrze rozbudowana jest strefa gastronomiczna oferująca słodkie przysmaki i kawę oraz drobniejsze fast-foody. O ile plaża miejska nie należy do największych, warto uzbroić się w jakieś ciemniejsze ręczniki lub koce, bo często dostępne już jedynie miejsca przy drzewach oferują ciemny, brudzący piasek.

Dla spragnionych adrenaliny, bądź przez ciekawość dziecka, by spróbować swych sił na wysokości, tuż obok wyrasta park linowy, w których trasach można przebierać do woli. My najpierw przetestowaliśmy najniższą opcję (tzn. Julek samodzielnie, po krótkim przeszkoleniu radzenia sobie z całym osprzętem), by kolejnego dnia przejść wyższą już razem, tak dla odwagi. I to był zdecydowanie dobry ruch, gdyż Julka na górze sparaliżowało ze strachu i gdyby nie moja obecność nie ruszyłby się z miejsca. Dodatkowo na takiej wysokości dobrze mieć pod kontrolą czy dziecko właściwie się podpina uprzężą do lin zabezpieczających.

NIEKOŃCZĄCE SIĘ SPACERY
to oczywista oczywistość a dogodnie przygotowane trasy wzdłuż Netty zachęcają. Od strony centrum miasta, ta część urozmaicona jest również o wiele punktów gastronomicznych, bardzo dobrych restauracji (szczególnie tę drewnianą, najbliżej placu zabaw, którą z całego serca polecam a serwuje oryginalne i niezbyt cenowo wygórowane dania), plac zabaw (na który ściągały dzieciaki z całej okolicy - mieszkańcy i przyjezdni) oraz jakieś pomniejsze atrakcje typu napompowane zjeżdżalnie czy namiot z grami sportowymi (zbrakło mi profesjonalnego nazewnictwa:). Wystarczy tylko odbić w kierunku Rynku, by dalej kluczyć wśród starych kamieniczek, kawiarni (Ptyś) i restauracji (Albatros) znanych z opowiadań dziadków, znanych piosenek ("Siedem dziewcząt z Albatrosa..").

Na Rynku Zygmunta Augusta możemy zasiąść pod parasolami piwnymi w sezonie letnim i delektować się pogodą, miejskim choć niezbyt donośnym gwarem. Po środku rynku stoi Punkt Informacji Turystycznej, który jednak w tym okresie był przeniesiony w inne miejsce. By schłodzić się przed wyjątkowym upałem sierpnia tuż obok aż roi się od ławeczek rozsianych po małym zacienionym parku. Dwie przecznice dalej majestatycznie wyrasta Bazylika Mniejsza Najświętszego Serca Jezusowego. Prezentuje się naprawdę pięknie. Dla spragnionych atrakcji muzealnych, tuż przy moście nad Nettą, przy ul. 29 listopada mieści się Muzeum Kanału Augustowskiego. W tych okolicach znaleźć możemy również darmowe parkingi.
Jesteś w okolicy i chcesz poznać inne jej atrakcje? Koniecznie zeksploruj rejony Biebrzy, Wigier lub Narwii.
Fot. Rejs Szlakiem Papieskim, 2017.
Fot. Augustów z dzieckiem, 2017.