WEEKENDOWY RESET W BESKIDZIE ŻYWIECKIM

Są takie wyjazdy, które planuje się dla widoków, a wraca z nich z czymś dużo więcej. Ten miał być po prostu jesiennym wypadem w góry.

A okazał się dokładnie tym, dlaczego zawsze wyjeżdżam w góry a potem sobie o tym przypominam – spokojem, rozmowami i czasem spędzonym w najlepszym towarzystwie.

Dzień 1: Hala Boracza – Rysianka

Spokojny szlak, jesienne kolory i chwile tylko dla nas

Zaczęłyśmy dzień od śniadania w schronisku na Hali Boraczejkwaśnica i żurek smakowały wyjątkowo, choć noc spędziłyśmy w pobliskiej agroturystyce, bo miejsc w schronisku już nie było. Szlak na Rysiankę okazał się przyjemny i niewymagający, idealny na spokojny trekking. Około 450 metrów przewyższenia rozkłada się łagodnie, dzięki czemu można iść bez pośpiechu i naprawdę chłonąć otoczenie.

Jesień w tej części Beskidu Żywieckiego robi ogromne wrażenie – złote liście, miękkie światło i cisza, którą trudno znaleźć w sezonie. Szlak był niemal pusty, a w schroniskach zaskakująco spokojnie. Po drodze spotkałyśmy psa, który wyglądał jak mały niedźwiadek – trudno było się nie uśmiechnąć:) To był wyjazd we dwie a to oznaczało długie rozmowy, śmiech więc zwykłe bycie razem sprawiły, że ta trasa miała zupełnie inny wymiar. Widok z Rysianki wynagrodził każdy krok – szeroka panorama, spokój i przestrzeń. Powrót do pensjonatu ostatnie półtorej godziny odbył się już w ciemnościach, z czołówkami na głowach. Niestety kuchnia w schronisku na Hali Boraczej była zamknięta, więc kolacja musiała poczekać. Na szczęście na Rysiance posiliłyśmy się pyszną szarlotką i plackiem ziemniaczanym.

Fot. Beskid Żywiecki, Hala Boracza - Rysianka, 2025.

Dzień 2: Pilsko – 1557 m n.p.m.

Gdy jesień spotyka zimę

Drugi dzień naszego beskidzkiego trekkingu przyniósł zupełnie inną scenerię. Przed wyjazdem z agroturystyki podjechałyśmy pod schronisko na Hali Boraczej, słynącej z przepysznych jagodzianek. Wzięłyśmy na drogę, by posilić się później. Drugą noc spędzałyśmy w innej części Beskidu, tuż pod kolejką w Pilsku, w Korbielowie. Zostawiłyśmy auto pod nowym lokum i ruszyłyśmy w trasę. Trasa rozpoczęła się pięknymi jesiennymi pejzażami. Tuż przed Halą Miziową pojawił się śnieg, a za schroniskiem było go coraz więcej. Jesień ustępowała zimie dosłownie z kroku na krok, zmieniając krajobraz i klimat całej wędrówki.

Podejście na Pilsko można zaplanować na dwa sposoby – czarnym szlakiem, który jest wygodniejszy podczas podejścia, ale potrafi być śliski przy zejściu, oraz żółtym, biegnącym niemal równolegle. To właśnie nim zdecydowałyśmy się wracać. Choć liczyłyśmy na szeroką panoramę ponad chmurami, rzeczywistość okazała się inna. Silny, zimny wiatr szybko przeganiał chmury, które zamieniły się w gęstą mgłę i całkowicie zasłoniły widoki. Na szczycie było naprawdę chłodno, więc nasz postój był krótki. Paradoksalnie to nie sam szczyt zrobił największe wrażenie, ale zejście żółtym szlakiem. Dzika, przyrodnicza trasa, z surowym klimatem późnej jesieni i wczesnej zimy, miała w sobie coś wyjątkowego i trudnego do uchwycenia.

W schronisku na Hali Miziowej mogłyśmy się rozgrzać ciepłym posiłkiem (pysznym kremem czosnkowym z serem i grzankami i równie pysznymi plackami ziemniaczanymi z duszonymi grzybami), a potem spokojnie wrócić do Korbielowa wzdłuż kolejki prowadzącej na Jontka. Choć w Tatrach śnieg pojawia się wcześniej, tutaj był dla nas miłym zaskoczeniem – dodał tej trasie wyjątkowego, niemal zimowego charakteru. Pomysł na ten dzień był inicjatywą mojej przyjaciółki i muszę przyznać, że był to jeden z tych szlaków, które pozytywnie zaskakują i zostają w pamięci na długo.

Dlaczego warto wybrać Beskid Żywiecki jesienią?

Spokój, przestrzeń i autentyczne doświadczenie gór

Beskid Żywiecki jesienią to zupełnie inny świat niż popularne, zatłoczone kierunki.

To miejsce dla tych, którzy szukają:

  • ciszy i przestrzeni,
  • kontaktu z naturą bez tłumów,
  • tras idealnych na spokojne, długie rozmowy (pierwszego dnia na szlaku byłyśmy same!),
  • gór w ich bardziej surowej i autentycznej odsłonie.

To także świetny kierunek na krótki, dwudniowy wyjazd – bez presji, bez pośpiechu, z czasem na bycie tu i teraz.

Informacje praktyczne

Trasy:

  • Hala Boracza → Rysianka 
  • Korbielów → Hala Miziowa → Pilsko

Poziom trudności: łatwy do umiarkowanego (w przypadku Pilska - końcówka potrafi dać w kość głównie [rzy niespodziewanych zimowych warunkach)

Przewyższenie:

  • Rysianka: ok. 450 m
  • Pilsko: ok. 650–700 m (w zależności od wariantu)

Warto wiedzieć:

  • jesienią schroniska mogą być mniej zatłoczone mimo pełnych rezerwacji noclegowych,
  • pogoda potrafi zmienić się bardzo szybko – nawet z jesieni w zimę,
  • czołówka to obowiązkowy element wyposażenia, nawet przy krótszych trasach.

Na koniec

Czasami naprawdę nie trzeba wiele.
Dwa dni, dobry szlak i dobre towarzystwo obok wystarczą, żeby wrócić z nową energią i poczuciem, że to był dobrze spędzony czas.

Fot. Beskid Żywiecki, Pilsko 2025.

4 komentarzy

  • Asia
    Asia poniedziałek, 27 kwiecień 2026

    haha dzięki Rysiu:) może seniorzy w Tatrach;)

  • Rysio
    Rysio poniedziałek, 27 kwiecień 2026

    Brawo dziewczyny, nikt Was nie pokona!

  • Asia
    Asia poniedziałek, 27 kwiecień 2026

    to prawda! Dzięki Gosia że byłaś tam ze mną a właściwie mnie tam wzięłaś:)

  • Gosia
    Gosia poniedziałek, 27 kwiecień 2026

    To był cudny i niezapomniany wyjazd:)

Leave a Reply

Your email address will not be published. HTML code is not allowed.