Kolejne, na pozór proste, bardzo azjatyckie i zaskakująco pyszne danie deserowe. Przypomina polskie placki z jabłkami, ale poza innym owocem różnią się od naszych innymi składnikami ciasta naleśnikowego, w którym nurzany jest banan.
Przygotujcie się na nieziemsko rozpływającą się w ustach delicję, która – o dziwo- nie jest aż tak słodka.
Składniki:
- 2 twarde, lekko surowe banany, pokrojone na kawałki 5 cm
- ok. 100 g mąki pszennej (oceniać konsystencję ciasta w trakcie łączenia składników, powinno być gęstsze od naleśnikowego)
- 200 ml - mleko kokosowe
- skrobia ziemniaczana
- 50 g wiórków kokosowych
- 100 g cukru
- 1 łyżeczka startej skórki z limonki
- sezam do oprószenia gotowego deseru
Wykonanie:
W misce mieszamy mleko kokosowe z mąką pszenną, cukrem oraz skórką z limonki. Mieszamy do uzyskania jednolitej masy (gęstszej od naleśnikowej). Na głębokiej patelni rozgrzewamy olej roślinny do głębokiego smażenia. Banany pokrojone na kawałki panierujemy najpierw w skrobi ziemniaczanej wymieszanej z wiórkami kokosowymi, a następnie w przygotowanym cieście. Tak przygotowane banany smażymy na rozgrzanym tłuszcz do osiągnięcia złoto-brązowego koloru. Gotowe wykładamy na papier do odsączenia, przekładamy na talerzyk deserowy i posypujemy sezamem. W oryginale używa się białego sezamu, ja miałam czarny, więc ponownie mój deser wyszedł dość artystycznie. Serwujemy ciepłe.