BAŁKAŃSKIE TRILECE

To deser, który rozpalił moje podniebienie do czerwoności, tak niesamowicie pyszny się okazał.

Jako że swoich korzeni to niepozorne ciastko może dokopać się aż do Ameryki Łacińskiej, to jakimś cudem wylądowało po drugiej stronie świata i upodobało sobie Bałkany. Pierwszy raz przyszło mi posmakować go w niepozornej "pekarze" na północy Bośni. I byłam bardzo wdzięczna, że na nie natrafiłam, bo ze smutkiem przyglądałabym się przesadnie słodkiej baklawie, która mi osobiście najbardziej kojarzyła się z Turcją. Nie jestem w stanie zjeść jej więcej niż dwie łyżeczki, a nawet po takiej dawce mam wrażenie, że już nabawiłam się cukrzycy. 

Zakupując mojego ulubionego burka, rzuciłam do moich chłopaków: "To może popróbujemy słodkości?!" Julek był skrzywiony. Woli batony i czekoladki aniżeli cukiernicze wyroby, tym bardziej poza granicami Polski. Nie było odzewu, to tylko wskazałam 3 nietypowe ciastka zza szklanej witryny. Trilece wizualnie nie gwarantowało takich ekscesów, jakie mi w rezultacie dostarczyło. Tak bardzo zapadło w mej pamięci, że gdy wróciłam do kraju, gdzie zwykłam odtwarzać podróżnicze smaki, postanowiłam zaserwować go na deser po jednym z bałkańskich obiadów. Nie wyszedł mi tak pięknie jak na zdjęciu, ale był tak pyszny, że każdy aż wzdychał z rozkoszy. Także zapraszam do wspólnego przygotowania. Wbrew pozorom jest dość prosty, chyba że nie macie ręki do biszkoptów. Ale wystarczy trzymać się przepisu a sukces gwarantowany. 

Składniki:

Ciasto

* 6 jajek

* 1 szklanka mąki (polecam tortową - według mnie idealna do biszkoptów, proponuję ją również przesiać przez sito - jakimś cudem ciasta dzięki temu lepiej wychodzą;)

* ¾ szklanki cukru (mleczne dodatki i polewa karmelowa wyjątkowo nada już ciastu słodkości)

* opakowanie cukru waniliowego 

* łyżeczka proszku do pieczenia

* 800 ml mleka (ja zmiksowałam, zgodnie z nazwą 3 rodzaje mleka: tłuste 3,2% i mleko kokosowe) 

* 4-5 łyżek mleka skondensowanego (to potraktowałam jako to trzecie)

* papier do pieczenia

 

Płynny karmel do polewy:

Niestety samodzielnie tej części nie sprawdzałam, gdyż poszłam trochę na łatwiznę. Zakupując mleko skondensowane, szkoda mi było nie zużyć go do końca, także stworzyłam karmel właśnie z niego. Niestety to mozolna praca, którą odradzam, gdyż po ponad 1,5 godzinie podgrzewania w piekarniku (jest też opcja gotowania zamkniętego pojemnika we wrzątku jeszcze dłużej), efekt nie był taki jakiego się spodziewałam, choć nadal smakował wyśmienicie. 

Polecam po prostu zakupienie karmelu w puszce i lekkie jego upłynnienie:). 

 

* szklanka cukru

* około 1/3 szklanki wody lub mleka

* 250 gram masła

 

Wykonanie:

Zabieramy się do biszkoptu. Oddzielamy żółtka od białek. Ubijamy białka na sztywną pianę, na dużych obrotach, około 5 minutach. Następnie dodajemy stopniowo cukier - łącznie z waniliowym - cały czas używając miksera na wysokich obrotach. Dodajemy żółtka zmniejszając obroty miksera na minimum, bądź mieszając wszystko delikatnie drewnianą łyżką.

Przygotowaną wcześniej część suchą (przesianą przez sito mąkę wraz z proszkiem do pieczenia) wsypujemy powoli do masy jajecznej. Nadal używamy miksera na niskim obrotach.

Tortownicę wykładamy papierem do pieczenia i wylewamy gotowe ciasto do formy.

Wkładamy do nagrzanego wcześniej piekarnika o temperaturze 160 – 170ºC. Pieczemy przez około 40-45 minut. Po tym czasie wyłączamy piekarnik i powoli studzimy biszkopt, otwierając najpierw trochę drzwiczki, po 5 minutach bardziej, a po kolejnych wyjmujemy. 

Po ostygnięciu, wyjmujemy z formy i nakłuwamy spód biszkopta widelcem w większych odstępach.

Przygotowujemy płynny karmel z powyższych składników lub podgrzewamy zakupiony gotowiec np. z odrobiną mleka czy wody. Na patelnię lub garnek o grubym dnie wsypujemy cukier.

Nie mieszamy, lecz możemy poruszać patelnią. Czekamy, aż cukier zmieni barwę na złocisto-brązową, mieszamy, a następnie czekamy aż całkowicie się rozpuści i stanie się płynny. Dodajemy masło i energicznie mieszamy. Dodajemy wodę lub mleko i mieszamy aż do osiągnięcia jednolitej masy. Idealnie byłoby, gdyby karmel miał ciemny, bursztynowy odcień, jak w oryginale. Tak się stanie przy dodatku wody. 

Do formy po cieście wlewamy połowę mleka wymieszanego z tym skondensowanym. Wkładamy ciasto (ponakłuwane od dołu) oraz nakłuwamy je od góry. Następnie dolewamy pozostałą część mleka już na biszkopt. Polewamy karmelem i wstawiamy ciasto do lodówki na co najmniej godzinę. Przed podaniem wyjąć z lodówki, bo lepiej smakuje w temperaturze pokojowej. Zaskoczeniem jest, jak bardzo biszkopt wciąga tak dużą liczbę mleka. Trilece jest wilgotne i przepyszne. 

Smacznego!

 

2 komentarzy

  • Asia
    Asia sobota, 18 grudzień 2021

    Trilece można chyba śmiało do takich zaliczyć:)

  • Hania z Na Atlantydę
    Hania z Na Atlantydę sobota, 18 grudzień 2021

    Och! Szukałam właśnie ostatnio jakiegos niekonwencjonalnego wypieku! ❤️

Leave a Reply

Your email address will not be published. HTML code is not allowed.