Otępiający ból głowy. Znowu. Stawałam się coraz bardziej osłabiona i zakatarzona. Nie wiedziałam, czy to przeziębienie, czy w nosie nadal zalega mi ten wszechobecny boliwijski kurz. Nie przyszło mi do głowy, że tak mogłaby objawiać się „choroba wysokościowa”.
Z niewzruszoną miną, odziany w służbowy mundur, celnik przeglądał starą księgę z istotnymi informacjami. Szukał na liście Polski i danych wizowych. Palec zatrzymał się na wybrudzonym papierze, zamknął z hukiem informator, i równie bezemocjonalnie wbił nam w paszportach wizę. O nic nie pytał.
Ze względu na duże zróżnicowanie geograficzne (ułożenie wzdłuż najdłuższego pasma górskiego na świecie – Andów oraz stykiem z zachodu z Oceanem Spokojnym) a także fakt, iż Chile jest również najdłuższym krajem globu, „przenika” je kilka stref klimatycznych. Te uwarunkowania w miksie z napływami kuchni rdzennych Indian, imigracji ludzi z całego świata oraz dominacji smaków hiszpańskich, stworzyły niepowtarzalną kuchnię chilijską.
„Chilijski hot-dog” (1-2 sztuki na osobę)
Spotkałam się z różnym nazewnictwem, a nawet odmianami completo, typu: włoski, niemiecki, turecki a nawet typowy dla „gringo”;).