październik 23, 2016

WYPRAWA NA ETNĘ

Miasta Katanii żyją w jej cieniu. Jedne, wraz z pojawieniem się na wyspie Greków w V w. p.n.e. utraciły swą świetność, inne zachwycają swym urokiem a ich atrakcyjność nie mija. 

Odkąd Sycylia zagościła w naszym życiu (mieszka tam nasza rodzina), podczas spędzonych tam wakacji mogliśmy uczestniczyć w codziennym życiu naszych bliskich.

październik 03, 2016

CO ROBIĆ W PALERMO?

Czy masz długie czy krótkie wakacje, zawsze możesz tak zorganizować sobie czas, by wrócić do domu pełnym satysfakcji, że podczas urlopu widziało się całkiem wiele a zarazem czuć się zrelaksowanym po odpowiedniej dawce słońca i zasłużonego lenistwa.

wrzesień 23, 2016

PROMEM NA SYCYLIĘ

Po 5-ciu latach nieobecności na tej pięknej i największej na Morzu Śródziemnym wyspie, uznaliśmy, że czas ponownie ją odwiedzić. Pomysł na ten akurat kierunek wakacyjny, standardowo w naszym wykonaniu, padł spontanicznie i na organizację wyprawy mieliśmy około miesiąca.

wrzesień 20, 2016

SYCYLIJSKIE CANNOLI

Cannoli to tradycyjny słodki przysmak (nadziewane rurki), które pierwotnie były spożywane jedynie w czasie karnawału. Jednak ze względu na swą popularność, doceniono ich walory smakowe i obecnie można je kupić w niemalże każdej cukierni na Sycylii.

"Koniecznie musicie się udać do Anchor Bar, skoro juz jesteście w Buffalo" - Powiedział nasz znajomy, który mieszkał pod Toronto w Kanadzie. Sami trafiliśmy do tego miasta dość przypadkowo, lecz skoro znawca i bywalec polecał ten amerykański przysmak, nie mogliśmy nie spróbować.

Opuściliśmy YMCA przed upływem doby hostelowej i na piechotę z całym naszym ekwipunkiem ruszyliśmy w kierunku mostu łączonego Stany z Kanadą. Plecy odpadały od ciała, kark bolał niemiłosiernie a pot strugami lał się z czoła. Ostatkiem sił doczłapaliśmy do granicy. Z 20-toma kilogramami na plecach przeszliśmy spory odcinek przez około 40 minut nieustającego marszu.

wrzesień 14, 2016

FOTOKSIĄŻKA Z WAKACJI

Odkąd hobbistycznie zaczęłam zajmować się fotografią, tworzę albumy. Gdy powstawały pierwsze moje zdjęcia, by zobaczyć efekt, biegłam z ciekawością do zakładu fotograficznego, by jak najprędzej wywołać swoje prace i ocenić ostateczny efekt.

Trzeba przyznać, że własnym Fordem Focusem przyjemnie było pruć niekończącymi się amerykańskimi autostradami. Automat pozwalał skupić się jedynie na trzymaniu rąk na kierownicy. Na zmianę przekraczaliśmy kolejne miasta będąc pod wrażeniem szczególnie jednego z nich.

Dotarliśmy do amerykańskiego miasta muzyki country (z Kissimmee) autobusem Greyhound 5 godzin po czasie. Zmęczona, spocona, „rozlazła” i z nasilającą się migreną czekałam na Krzyśka na terminalu autobusowym a on równie przemęczony ruszył w miasto w poszukiwaniu taniego hotelu.