Jednak spanie na twardym samochodowym podłożu nijak służyło nieprzerwanej ciągłości snu. Połamani zwlekliśmy się z bagażnika:) próbując jak najszybciej wyprostować obolałe nogi. Brak miejsca w aucie utrudniało ich wyprostowanie.
O świcie dopięliśmy ostatnie bagaże i ruszyliśmy autem Marcina w drogę. Jeszcze tylko szybki przystanek na kawę i ciastko w tutejszej słynnej sieciówce "Tim Hortons'' i po chwilę pędziliśmy piękną, niekończącą się drogą kanadyjską (tak samo fantastyczną jak w USA).
Z wizą kanadyjską w paszporcie, przekraczaliśmy znany nam most nad Niagarą z większą pewnością. Lada chwila oczekiwaliśmy na stacji autobusowej w Niagara Falls po stronie Kanady na autobus do Toronto, skąd odebrać nas miał mój dawno niewidziany kolega z podstawówki - Marcin. Nie widzieliśmy się więcej czasu niż się znaliśmy, ale bardzo się przyjaźniliśmy jako dzieci. Zatem samo oczekiwanie było bardzo emocjonalne.
W Oslo pojawiłam się niespodziewanie, służbowo, na pierwszej zagranicznej delegacji z pracy. Nie miałam w planie zwiedzania, zatem nie wertowałam stron mini-przewodników, nie przeglądałam artykułów na blogach podróżniczych, nie zastanawiałam się nad kosztami, jakie będę musiała ponieść (bo skoro wyjazd służbowy to nie muszę się o to martwić).
Uwielbiamy spędzać czas na łonie natury. Zawsze, nawet przy najmniejszym wysiłku, można aktywnie zorganizować sobie czas w otoczeniu przyrody. Od zwykłego spaceru, przejażdżki rowerem, czy - jak to bywa w okresie wakacyjnym - przy wykorzystaniu dodatkowych atrakcji i możliwości jakie daje miejsce oferuje (kajaki, łódki, konie itd.).
Tuż obok Biebrzańskiego Parku Narodowego, niemal stykając się zielonymi krańcami, mniejsze tereny zajmuje Narwiański Park Narodowy. Również o nim słyszałam same pochlebne opinie, więc skoro był na wyciągnięcie ręki, nasz urlop dobiegał ku końcowi, a rejony Biebrzy całkiem dobrze już poznaliśmy, wybór był oczywisty.
"Augustowskie noce
Nad brzegami drzemiące,
Noce parne, gorące,
Osłonięte przez mgłę.
Augustowskie noce
Zatopione w jeziorach,
Niepoznane do wczoraj -
Odnalazły dziś mnie."
Atrakcji nam Biebrzą jest co nie miara. Miłośnicy przyrody skupią się prawdopodobnie na zachłystywaniu się dzikością i przeróżnymi kolorami tego niesamowitego parku narodowego. Prawdopodobnie o każdej porze roku można znaleźć jej niepowtarzalne zalety.
Z naszej perspektywy spływ tratwą po Biebrzy pozwalał nam dogłębnie poznać tereny tego niesamowitego polskiego parku narodowego. Jednak istnieją jeszcze inne alternatywy jego eksploracji, z lądu, gdzie możemy jedynie polegać na swoich nogach, przemierzając leśne ścieżki pieszo bądź na rowerze.
Wakacje w Polsce nie muszą być nudne ani monotonne. A nawet na Podlasiu można je urozmaicić i na chwilę zapomnieć o eksplorowaniu terenów Biebrzańskiego Parku Narodowego. Alternatywa wyprawy na Suwalszczyznę w zapowiadającym się ciut gorzej pogodowo dniu, wydawała się być strzałem w dziesiątkę.
Drewniane domki sunęły w ciszy poprzez niewzruszone, ciemne wody Biebrzy. Jedynie podnoszący się z wiatrem, od czasu do czasu szum wysokich przybrzeżnych trzcin zaburzał spokój chwili. Po drewnianej kładce przechadzał się duży konik polny. Czasami dotknięcie szuwar porywało do lotu setki niebieskich ważek śpiących w promieniach słońca, bądź odpoczywających przed dalszym lotem. Mały okruszek chleba, który wylądował w rzece szybko znalazł swoich zaciekle walczących fanów - drobne rybki połyskujące w blasku dnia. Było przyjemnie upalnie, błogo, relaksacyjnie.
Planowanie letniego urlopu w naszym przypadku odbywało się niemalże w ostatniej chwili. Nowe wyzwania zawodowe oraz pierwsze lato, kiedy Julek przestawał być traktowany na zasadach szkolnych zyskując prawo do 2-miesięcznych wakacji nie szły ze sobą w parze. Najzwyklej w świecie, nam jako rodzicom, brakowało babci na wsi, która przyjęłaby wnuka z otwartymi ramionami i w sielskich warunkach zaoferowała zorganizowany wolny czas.
Przemierzając bezdroża Mongolii, mieszkając u autochtonów w ich jurtach zaopatrzonych niejednokrotnie w sprzęt ułatwiający i uatrakcyjniający życie cywilizowanym krajom (tj. lodówki/ zamrażarki, telewizory a co za tym idzie niekiedy solary oraz anteny satelitarne), bardzo nas trapiło, jak przy takich możliwościach, Mongołowie nie decydowali się na stworzenie sobie miejsca umożliwiającego dbanie np. o higienę, nie wspominając o stałym dostępie do wody.
Dziesiąta rocznica ślubu.. wspólny czas minął tak szybko, że nie zdążyliśmy nawet tego zarejestrować. Ten dzień przypadał na okres naszych wakacji na Sycylii, więc bez zastanowienia zdecydowaliśmy się na powrót na Ustikę (wł. Ustica), na którą zabrała nas włoska rodzina 12 lat wcześniej.