Zmierzaliśmy ku naszej wisience na torcie - do Kanionu Langarica. Z Blue Eye trasa niemalże po drodze prowadziła przez Gjirokastrę - zwanej “miastem srebrnych dachów” czy “tysiąca schodów”.
Rezydencja w Gaju Oliwnym (Olive Grove Residence) to dom wakacyjny na wyłączność a położona jest w miejscowości
“Ksamil, Ksamil, Ksamil..” - obijało mi się o uszy niejednokrotnie, gdy tylko w gronie znajomych wspominaliśmy o odwiedzinach w Albanii, prosząc o rekomendacje od tych, którzy ten kraj zwiedzili choć raz.
Podróż po tym, jakże egzotycznym dla Europejczyka, kraju musiała być skrupulatnie przygotowana z wyprzedzeniem. Tym bardziej, że na jej eksplorację, wraz z grupą pozostałych 6-ciu osób, mieliśmy jedynie 3 dni.
Gdy po raz pierwszy ujrzałam fotograficzne obrazy z tego miejsca, przecierałam oczy, czy to oby na pewno Bałkany a nie wietnamskie czy tajskie krajobrazy.
Uraczeni północymi atrakcjami czarnogórskiego wybrzeża kierujemy się na południe, do Starego Baru.
Świadomie zdecydowaliśmy się na spędzenie pierwszych paru nocy na północy wybrzeża Czarnogóry.
Niesamowity słowiański kraj łączący zachód ze wschodem Europy, pełen osmańskiej i austriacko-węgierskiej historii. Wielu kojarzy się z wojną domową lat 90-tych, po której pozostałości nadal zobaczyć można na ulicach miast BiH (Sarajewa czy Mostaru).
Słynny Stari Most w Mostarze widziałam chyba na setkach zdjęć na długo przed tym, jak pojawiliśmy się w tym największym mieście Hercegowiny.
“Będziecie w Bośni? To koniecznie musicie zajechać do Sarajewa” - usłyszałam od paru osób jeszcze w trakcie planowania podróży po Bałkanach.