Gdy nasze dziecko podrosło na tyle, by choć w niewielkim stopniu pokonywać krótkie piesze odcinki na własnych nogach bądź z naszą pomocą (a właściwie wsparciem naszych pleców), postanowiliśmy w większym gronie ponownie odwiedzić ukochane niewysokie góry.

Być w Bieszczadach i nie wejść na ich najwyższy szczyt? Niewybaczalne:).

 A teraz trochę o bardziej standardowej formie „zwiedzania” Bieszczad. Większość tras znamy już prawie na pamięć, a mimo to ciągnie nas tam jak nigdzie. I zawsze uda się zrobić jakieś ciekawe, niepowtarzalne zdjęcie.

Moja miłość do gór zaczęła się dość późno, bo w ten nieodgadniony przeze mnie świat wciągnął mnie Krzysiek, gdy tylko się poznaliśmy. Wtedy zaczęłam się zastanawiać, jak to się stało, że do tej pory podświadomie nic nie pchało mnie w te wyższe partie ziemi. Ale gdy już miałam okazję wciągnąć się w tę przygodę, wracałam do niej tak często, jak to tylko było możliwe.

Blok czekoladowy kojarzy mi się przede wszystkim z czasami PRL-u, gdy w słodyczach nie można było zbytnio przebierać a własnoręcznie przygotowane prostokątne ciasto smakowało jak marzenie. Tego nie da się zapomnieć.

Innymi słowy - pyszna, gęsta i sycąca rosyjska mięsna zupa słono-kwaśna. Obowiązkowe danie do spróbowania u wschodniego sąsiada. Serwowana jest również w wersji rybnej.

czyli kotlety z różnego rodzaju mięsa serwowane w kanapce (coś na styl hamburgerów).

O Peru marzyłam od zawsze. Skąd to się wzięło w mojej głowie, że tak podświadomie pchało w te rejony świata? Nie potrafiłam tego wytłumaczyć, choć z każdym krokiem pokonywanym na tej tajemniczej ziemi, każda cząstka mego ciała czuła się jak u siebie, jakby kiedyś już tu była i odwiedzała stare zakamarki.

kwiecień 20, 2009

SAN PEDRO DE ATACAMA

Mimo późnego popołudnia żar lał się z nieba a okolica wydawała się być wtopiona w rozpaloną piaskowo-ceglastą pustynię. 

Jednym słowem - popularne mongolskie pierożki (właściwie słów wyszło trzy:).