Czyż nie mówiłam, że nabraliśmy tempa podróżniczego? Otóż dzień kolejny to podbój Chińskiego Muru i jednej z jego odnóg leżącej blisko Pekinu.
Lokalny pociąg wjechał na, rozgrzaną słońcem już od porannych godzin, stację w Zamyn-uud. Ledwo z niego wysiedliśmy, a do wagonów rzuciła się chmara pracowników kolei doprowadzając pociąg do czystości. Myli nawet okna od zewnątrz.
Waluta: tugrik (MNT,₮) obecna wartość (2014 r.) 1PLN = 600₮ (tak więc obracaliśmy w tym kraju tysiącami a nawet może milionami:)
Ostatnie podskoki na wybojach, nierównej drodze z dziurami, koleinami i błotnistymi kałużami. Ostatnie widoki mongolskich stepów, pojedynczych jurt, czy stad "bezpańsko" pasących się zwierząt.
Wjechaliśmy do tajemniczego lasu gór. Tylko tak to mogę nazwać. Powoli zaczynałam żałować naszego powrotu, bo za każdym razem Mongolia udowadniała, że ma różne oblicza, niezliczony wachlarz różnorodności krajobrazowej, zjawisk natury, tworów ziemnych.
Na Gobi czekały nas jeszcze dwie noce w kolejnym miejscu, a potem pojedyncze dwie w drodze do Czojr, gdzie mieliśmy pożegnać się z Biembą.
Na horyzoncie pojawiły się wysokie ciemne góry, a o okno uderzały coraz większe krople deszczu. Na pustyni pada? Ależ tak. Czerwiec w Mongolii był najbardziej deszczowym miesiącem w roku, więc czemu miałby ominąć Gobi?
Biemba mieszkał w małym miasteczku. Właściwie w naszych realiach nazwało by się to wioską, ale zakładając, że większość narodu śpi w namiotach jako samodzielne rodziny bądź co najwyżej w bliskiej odległości od kolejnej jurty sąsiadów, to można to miejsce było nazwać miasteczkiem.
Z Irkucka jak poparzeni pędziliśmy nad Bajkał. Dość kolei, dość goszczenia w posocjalistycznych betonowych miastach po dwa dni, czas nad jezioro, na łono natury! Irkuck powitał nas gorącem a strażnik dworca kolejowego wskazał jak dojechać na autobus do Listwianki – jednej z bardziej znanych przybrzeżnych wiosek Bajkału.
Pierwsze koty za płoty. Minął właśnie pierwszy dzień w Moskwie. Jeszcze nie dociera do nas, że tą długą podróż rozpoczęliśmy, ale miło zaskoczeni jesteśmy pozytywnym nastawieniem Julka do wszelkich zmian, jakie mu serwujemy od doby.