Naszą podróż ku Karaibom dzielimy na etapy. Skoro drogi nie ułatwiają szybkich przejazdów, korzystamy na urokach miast kolonialnych Kolumbii.
Opuszczaliśmy Bogotę pełni ekscytacji na nowe kolumbijskie doznania i krajobrazy. Zdawaliśmy sobie sprawę z kiepskiej jakości dróg w tym kraju, więc mimo niewielkich odległości do pokonania w kierunku Karaibów, postanowiliśmy sobie podzielić trasę na parę przystanków.
Wydawać by się mogło, że w krajach Morza Śródziemnego mamy gwarantowaną pogodę w ciepłym sezonie. Wybór tygodni wakacyjnych nad Bałtykiem to czysta loteria. Z rocznym czy półrocznym wyprzedzeniem nie mamy pewności, czy będzie padać a może przyjdą wyczekiwane upały.
Stolica Kolumbii i jej największe miasto liczące ok. 8 mln mieszkańców, to miejsce które (podobno) się kocha lub nienawidzi. Dla nas był to obowiązkowy przystanek, po ok. 15-godzinnej podróży samolotem (z przystankiem we Frankfurcie nad Menem).
Do Berlina trafiam sama z tytułu wyjazdu służbowego i aż dwa razy na przełomie września i października. Nie mam zbytnio czasu na zwiedzanie, a atrakcje turystyczne łapię jakby w przelocie.
Nasz weekend w Budapeszcie oznaczał ostatnie dni 2-miesięcznej podróży po Bałkanach. Byliśmy już lekko przebodźcowani, ale o tej węgierskiej stolicy słyszeliśmy tyle dobrego od rodziców, że nie mogliśmy jej odpuścić.
Opuszczaliśmy Golubac przyjemnie usatysfakcjonowani ugoszczeniem w 100-letnim domu oraz przez atrakcje, jakie dostarczył nam Park Narodowy Djerdap.
Kierując się z Macedonii Północnej na Polskę przez Serbię, odbijamy lekko ku granicy z Rumunią, do Parku Narodowego Djerdap - największego w kraju.
Jeśli uwielbiasz zwiedzanie, ale i kochasz spędzać czas na łonie natury, ten kierunek w Macedonii Północnej na pewno Cię zainteresuje.