To nie jest mój faworyt ze względu na moje preferencje kulinarno-smakowe. Właściwie mam dystans do dań serwowanych na słodko. Ale jest to również bardzo popularne danie azjatyckie (i macie też możliwość skosztowania go w każdym "chińczyku"), to proponuje wypróbować go we własnej kuchni, tym bardziej jeśli akurat Wam te smaki odpowiadają.
W oryginalnym i najczęściej spotykanym przepisie, serwowana z zieloną papryką. Ja miałam w domu akurat żółtą, więc na talerzu pojawiła się właśnie taka. Poza tym standardowo danie serwowane jest z ryżem, a ja skorzystałam z makaronu ryżowego. Plusem tego wyboru było szybsze przygotowanie (bo wystarczyło zalać wrzątkiem makaron i odczekać 5 minut).
O poranku udaliśmy się na mały rekonesans Puno. Wieczorem miał dojechać do nas z Limy, poznany przez hospitalityclub, Arturo. Przez długi czas przedwyjazdowej korespondencji to właśnie on poszerzał moją wiedzę na temat Peru jak i praktykował ze mną język hiszpański a to mailowo a to telefonicznie. Podobnie jak z Claudią, znaliśmy się tylko wirtualnie, chociaż w jego przypadku zyskałam kontakty do polskich znajomych, którzy mogli potwierdzić, z kim mam do czynienia.